Rejs trwa:
6
6
3
3
2
2
dni
1
1
8
8
godz
1
1
0
0
min
0
0
6
6
sek

 

05.04.2017

Prognozy się nie sprawdziły. Ale to akurat wyszło na naszą korzyść – zamiast dwóch dni ciszy lub lekkich przeciwnych zachodnich wiatrów powiało świeżą bryzą z południa i mogliśmy nieprzerwanie płynąć do celu. Morze się wygładziło, pootwieraliśmy wszystkie okienka na łajbie więc i żegluga stała się przyjemniejsza. Od razu powróciło na i pod pokładem towarzyskie życie, serwowane obiady stały się jeszcze bardziej wykwintne, a większość wacht można przesiedzieć na pokładzie.

06.04.2017

Od czwartej rano na mojej wachcie uprawiamy „czasarz”. Wiatry powiały pod koniec tak dobrze, że jesteśmy zbyt szybko. Po ciemku do portu lepiej nie wchodzić, więc musimy wytracić troszkę czasu i poczekać na słońce. Ustawiam Wassyla w dryf raz na lewym, raz na prawym halsie. Na ploterze rysujemy powoli zygzakowatą linię.

Do portu wpływamy o dziewiątej. Zgodnie z procedurą czekamy potulnie nie opuszczając pokładu na odpowiednie władze które dokonają formalności wjazdowych. Pierwszy przybywa celnik i urzędnik imigracyjny w jednym. Stempluje wszystkie paszporty a my wypełniamy z dwanaście różnych druków - gotowe. Tuż za nim, a właściwie tuż obok niego przybył urzędnik do spraw zdrowia. „Are You OK.? All healthy?”. Oczywiście – potakuję głową. Kolejne dwa papierki plus drobna opłata. Mógłby chociaż zasymulować jakieś małe badanie - zważyć, zmierzyć, kazać zakasłać. Wypryskał nam jedynie łódkę pod pokładem tajemniczym sprejem. Żeby to tylko nie wybudziło karaluchów z którymi nasza już wielo miesięczna walka wydaje się dobiegać końca. Ostatni odwiedził nas spec do sprawa żywności. Inspekcja była dość krótka - zarekwirował z naszych zapasów kapustę i limonki jako bardzo niebezpieczne. Może właśnie to dziś będzie miał w domu na obiad.  Na koniec wizyta we władzach portowych i możemy legalnie przebywać a nawet penetrować wyspy Cook’a.

Pierwszy szybki rekonesans na „mieście” wyraźnie pokazuje charakter wyspy Rarotonga. Sklep na sklepie, głównie z pamiątkami, ciuszkami, chińskimi pierdółkami. Dość gęsto posadowione są też knajpki i inne jadłodajnie. Ale nie ma się co dziwić, prawie osiemdziesiąt procent PKB tego niewielkiego państwa pochodzi z turystyki. Cała wyspa dookoła usiana jest resortami, hotelami, bungalowami i innymi domkami do wynajęcia. Tą zamieszkałą przez dziesięć tysięcy mieszkańców wyspę rocznie odwiedza sto tysięcy turystów.

Wyspy Cook’a, a dokładniej Rarotonga jest najdalej oddalonym punktem od Szczecina na trasie całej naszej wyprawy. Jesteśmy w tej chwili dokładnie 16.418 km od Wałów Chrobrego. I to licząc po najkrótszej możliwej trasie, prowadzącej przez północną Grenlandię i Alaskę. Ile czasu potrzeba żeby się tu się dostać? Samolotem non stop około dwudziestu godzin, bolidem Formuły 1 - czterdzieści osiem godzin (tylko żaden silnik by takiego tempa nie wytrzymał). Wygodnym samochodem po autostradzie podróż ta trwałaby pięć dni, to wcale nie tak długo, tylko kto wybuduje przez ocean autostradę. Naszym leciwym Fiacikiem 126p po krętych powiatowych drogach jechalibyśmy dwa tygodnie, a rowerem bez postojów ponad miesiąc, pieszo ponad pół roku. Najwolniejszy środek transportu – żółw typu Galapagos wędrowałby czterdzieści pięć miesięcy, dobrze że jest długowieczny, powinien więc osiągnąć cel. A Wassylem? Gdybyśmy przedzierali się przez lądy to ową hipotetyczną najkrótszą drogą bez postojów płynęlibyśmy siedemdziesiąt cztery dni, tyle że w praktyce, okrążając Amerykę Południową pokonaliśmy ponad 36.000 kilometrów i nie licząc postojów zajęło nam to sto siedemdziesiąt trzy dni. Tylko po co żeglować bez postojów.

Co jeszcze potwierdza że jesteśmy tak daleko? Choćby różnica czasu. Gdy u nas jest ósma rano to w Polsce już dwudziesta, czyli możemy zadzwonić bez problemu do Polski i zapytać jak minął im dzień który my dopiero będziemy przeżywać. Czyli od tego miejsca będziemy już wracać do domów, oby powoli i krętą drogą, zresztą, czym ja się martwię, jeszcze tyle przed nami, nawet tu w najbliższych dniach.  

PS. Oficjalna informacja z biura celników: Jesteśmy pierwszym jachtem w sezonie 2017 który przypłynął na Rarotonga. Fajnie jest być pierwszym…

Z portu Avatiu na Rarotonga, jednej z Wysp Cook’a nadawał Bolo

 

Wassyl w porcie Avatiu na Rarotonga

 


Wyprawa współfinansowana jest ze środków Miasta Szczecin.

Partner wyprawy.

 


Partnerzy medialni:

         
 


O wyprawie przeczytasz także w:
     Rejsuj.pl                             
 

 


 

7 continents 4 oceans - the longest way around the Wolrld.